Diabeł tkwi w szczegółach…

Agata Szczotka-Sarna, członkini Polskiego Instytutu Środowiska Pracy, pomysłodawczyni i koordynatorka projektu BiuroZeroWaste realizowanego przez Interseroh, w czasie spotkania zorganizowanego wspólnie z Mikomax Smart Office opowiadała o tym, czym jest zero waste. Uczestnicy mieli do niej wiele szczegółowych pytań. Przedstawiamy podsumowanie Q&A.

Jak powinny być zorganizowane kosze na śmieci, żeby biuro było zero waste?

Agata Szczotka-Sarna: Obecnie system segregowania odpadów różnie funkcjonuje, w zależności od tego, jakie są regulacje w danej gminie, ale docelowo w całej Polsce zostanie wprowadzona segregacja na pięć frakcji: papier, tworzywa sztuczne i metale, szkło (które może być jeszcze podzielone na dwie frakcje: kolorowe i białe), odpady zmieszane i bioodpady. Dlatego jeżeli tylko można, to warto już teraz taki podział stosować w biurach, bo ważne jest kształtowanie dobrych nawyków. Warto też usunąć kosze spod biurek, bo to także jest ważny element wdrażania nowej polityki zarządzania odpadami. Kilka dodatkowych kroków, które pracownicy muszą przemierzyć, aby wyrzucić odpady do właściwego kosza, może tylko pomóc, bo generalnie pracownicy biurowi mają na co dzień zbyt mało ruchu. Polecam też kompostowanie, dzięki któremu można w ogóle zrezygnować z kosza na bioodpady, o ile oczywiście w Waszym biurze da się wprowadzić tego rodzaju zagospodarowanie odpadów biodegradowalnych.

Mam problem z ustaleniem, do jakiej kategorii należą poszczególne odpady. Co to jest „plastik”? A np. jak zaklasyfikować coś takiego jak karton po mleku? Na zewnątrz jest karton, ale w środku jest aluminium. Gdzie wyrzucać tego typu odpady?

Zgodnie z prawem karton po mleku to tak zwane opakowanie wielomateriałowe, czyli opakowanie, które składa się z co najmniej z dwóch różnych materiałów nie dających się oddzielić ręcznie lub prostymi metodami mechanicznymi. Dwa najbardziej popularne opakowania wielomateriałowe, z którymi wiele osób ma problem, to kartonik po mleku, składający się na ogół z kilku warstw, oraz opakowanie na przyprawy. Kartoniki to jeden z najbardziej problematycznych odpadów w biurach. Myląca jest ich nazwa „kartoniki” – przez to traktowane są jako opakowania z papieru i wyrzucane wraz z makulaturą. Papier w kartonikach stanowi około 75% i podlega recyklingowi, ale jako opakowania wielomateriałowe powinny one trafiać do pojemnika na tworzywa sztuczne i metale, oznaczanego kolorem żółtym. Ministerstwo Środowiska edukuje w tym zakresie na swojej stronie http://naszesmieci.mos.gov.pl i pokazuje, jak segregować odpady i gdzie je wyrzucać. Warto też sprawdzić – dopóki system nie zostanie ujednolicony – jakie są obecnie przyjęte zasady segregowania odpadów w poszczególnych gminach. Natomiast przy oddzielaniu odpadów z frakcji „tworzywa sztuczne i metale” nie trzeba sprawdzać jaki dokładnie rodzaj tworzywa został wykorzystany do produkcji danego opakowania (czy jest to PET wykorzystywany w produkcji butelek, czy HDPE znany ze zbiórki zakrętek) tylko wszystkie wrzuca się do żółtego pojemnika na „tworzywa sztuczne i metale”.

Czy zachęcać do odkręcania ciepłej wody i mycia kubeczka po jogurcie, czyli czy trzeba czyścić opakowania z organicznych odpadów przed wyrzuceniem?

Generalnie nie, bo to niepotrzebne zużycie zasobów, a tworzywa sztuczne w procesie recyklingu są płukane. Aczkolwiek są dwie szkoły. Ministerstwo nie zaleca mycia odpadów. Natomiast wszystkich obowiązują również lokalne regulaminy gminne i w różnych gminach inaczej się do tego podchodzi. Niektóre uważają, że odpady należy myć i trzeba się do tego dostosować. Jeśli „papier” i „tworzywa sztuczne” stanowią jedną frakcję, mycie kubeczków po jogurcie może być zrozumiałe, bo w ten sposób zapobiegamy zabrudzeniu papieru, który po zanieczyszczeniu resztkami żywności nie nadaje się do recyklingu.

Jak działa system automatycznej segregacji w urządzaniach do segregacji takich jak BIN-e?

Ten system wymyślili polscy inżynierowie z Wielkopolski. Jest to urządzenie, które samo segreguje na cztery frakcje, ale może też sortować na więcej asortymentów. Maszyna działa na zasadzie rozpoznawania obrazu. Ujmując najprościej: urządzenie po prostu robi zdjęcia odpadów i potem je rozpoznaje. Zbiera informacje z całej sieci tych urządzeń i dzięki temu się uczy – im więcej ma danych, tym więcej odpadów jest w stanie rozpoznać. Po dwóch takich douczeniach w jednym z biur rozpoznawanie odpadów poprawiło się o 47% i wynosi 82% – to znaczy, że tyle odpadów trafia do odpowiednich frakcji.

Kiedy powinniśmy myśleć o zero waste? Jak już biuro funkcjonuje? Czy w czasie procesu projektowania biura? Na jakim etapie?

Jeśli prowadzimy audyt istniejącego biura, to po prostu mierzymy się z tym, co trzeba zmienić. Jeśli jednak rozpoczniemy myślenie o zero waste na etapie planowania biura, można rozplanować wiele rzeczy związanych z zapobieganiem marnowaniu. Przykład: w biurze została zaplanowana jedna kuchnia, z jednym ekspresem, żeby ludzie się przy nim spotykali, ale audyt wykazał, że pracownicy bardzo dużo czasu tracą na stanie w kolejce do niego, nie rozmawiają, ale się irytują. A wystarczyłoby, żeby po drugiej stronie bardzo dużego open space’u była zaaranżowana przestrzeń, coffee point, w której można zaparzyć kawę. Warto myśleć o zero waste już na etapie planowania.

Jak sobie poradzić ze zmywarkami i zmywaniem w biurach? Wiele nowoczesnych, energooszczędnych zmywarek wymaga wstępnego opłukania i wyszorowania naczyń pod kranem. Jak z tym radzić sobie w biurze?

W wielu biurach, w których jest serwis dzienny, zmywarki nie są zapełniane do końca. Priorytetem jest to, żeby były czyste naczynia, a nie to, żeby zmywarka była pełna. I to jest pierwsza rzecz, która jest potencjalnie do zmiany. Czy zmywarki domywają naczynia to jest osobna kwestia i to zależy od modelu, ale zgodnie z filozofią zero waste, dopóki urządzenia są sprawne, powinny być użytkowane. Jeżeli jest możliwość przetestowania zmywarki przed zakupem, warto to zrobić, żeby się upewnić, czy dane urządzenie domyje tak brudne naczynia, jak te, które mamy w biurze.

Jak prowadzone są audyty zero waste? Jakie obszary są brane pod uwagę? Ile trwałby audyt w firmie, która zatrudnia 100 osób?

Audyt obejmuje całe biuro. To badanie w typie etnograficznym, czyli nie tylko sprawdza się dokumenty (choć w ramach audytu środowiskowego sprawdza się zgodność z prawem), lecz także to, jak rzeczy rzeczywiście funkcjonują, jak biuro żyje. Obserwację prowadzimy przez jeden dzień lub jeśli jest to duże biuro to przez dwa dni. Na badanie biura zatrudniającego 100 osób zwykle wystarcza jeden dzień. W toku audytu prowadzimy mini-wywiady z pracownikami. To nieustrukturyzowane rozmowy pokazujące, jak pracownicy rozumieją pewne procesy i jak korzystają z urządzeń. Liczba rozmów nie jest określona w żaden sposób, ale dobrą praktyką jest, żeby było ich jak najwięcej. Pytamy, jak działają różne urządzenia i jak to działanie rozumieją pracownicy. I może się okazać, że na przykład pracownicy uważają, że do drukowania zawsze potrzebny jest PIN (druk podążający), ale jedna osoba mówi „no tak, ale ja drukuję bez pinu, bo wiem, że można”. Staramy się wychwycić to, co w toku życia biura się dzieje. Jeżeli są dwie lub trzy kuchnie, obserwujemy wszystkie. Jeżeli są dostawy owoców lub inne zaopatrzenie, to patrzymy, w jaki sposób się to odbywa, czy są na przykład wykorzystywane wielorazowe skrzynki. Czasami prowadzimy wywiady pogłębione z wybranymi osobami, jeżeli sposób działania firmy tego wymaga, na przykład wtedy, gdy jest dużo pracowników mobilnych. Obserwujemy też pracę serwisu wieczornego.

Na działanie firmy należy patrzeć całościowo, co wynika z samego rozumienia pojęcia zero waste: patrzymy, gdzie się mogą marnować zasoby, patrzymy, gdzie się może marnować czas oraz analizujemy benefity, które firma oferuje, by optymalnie wykorzystać ich działanie. Warto też przeanalizować, jak wykorzystywana jest posiadana infrastruktura. Wyniki takiego audytu są czasami wręcz szokujące, bo zdarza się, że na przykład firma posiada rozbudowaną infrastrukturę dla rowerzystów, ale niewiele osób w firmie o tym wie i w konsekwencji prawie nikt z niej nie korzysta. Bywa, że raz kiedyś została wysłana komunikacja informująca o udogodnieniach, ale nie była ponawiana, a w firmie pracuje kilkadziesiąt nowych osób i one po prostu o tym nie wiedzą. Wyłapujemy też takie elementy, żeby zmaksymalizować wykorzystanie tego, co jest zapewnione w danym biurze.

Jaka powinna być rola państwa we wdrażaniu zero waste, a gdzie jest miejsce na inicjatywy oddolne? Na ile te inicjatywy oddolne mogą być efektywne i szeroko stosowane, jeżeli nie ma zaangażowania państwa?

Jeżeli chodzi o rozwiązania systemowe związane z tym, że musimy się dostosować do jakichś regulacji unijnych, to działanie państwa jest absolutnie niezbędne. Natomiast działania oddolne są po pierwsze szybciej wdrażane, a po drugie – bardziej trwałe. Gdyby dziś wprowadzono ustawę mówiącą, że od teraz wszystkie biura będą zero waste, to myślę, że wcale by się takie nie stały. Przykład z odpadami dobrze pokazuje, jakie regulacje powinno wprowadzać państwo, a które elementy powinny być pozostawione działaniom oddolnym. Jest regulacja, która każe dzielić odpady napięć frakcji, ale to, jak to rozwiązać na poziomie biura, jest pozostawione w gestii poszczególnych firm, które decydują, gdzie należy ustawić kosze na odpady i czy mają stać kosze pod biurkami, czy nie. To, co oddolne, i to, co odgórne, po prostu się uzupełnia.